Karolina Kinga
Niestety, 18.11.2023 o godzinie 18.21 niemożliwe stało się możliwe zaledwie
w ułamku sekundy. Dobitnie pokazało jak wszystko w naszym życiu jest ulotne
i tymczasowe. Gdyby miłość mogła czynić cuda nigdy by się to nie wydarzyło.
Choć życie Karolinki było w jakimś sensie cudem - pewna lekarka powiedziała nam kiedyś na początku, że przy Karoli można pozamykać wszystkie książki medyczne. Nie dawano jej od pierwszych dni żadnych szans, a jednak była z
nami prawie 17 lat i myślę, że było to dla niej 17 szczęśliwych lat. Była taka jak
na zdjęciach, radosna i uśmiechnięta pomimo choroby i wszystkich ograniczeń.
A może dzięki nim właśnie taka a nie inna. Ciekawa świata, ludzi, chłonna wiedzy… Dla nas i wielu, którzy stanęli na jej drodze - wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju. Już wtedy gdy na początku chciano odłączyć aparaturę, postanowiliśmy, że to Karolina zdecyduje kiedy odejść… I teraz zdecydowała.
Tak po prostu, niespodziewanie i bez cierpienia. Jakby chciała i nam go takim odejściem zaoszczędzić. Dla nas Karolinka tak naprawdę nigdy nie odeszła:
BYŁA, JEST i zawsze BĘDZIE...
Można odejść na zawsze, by stale być blisko…
Miłość nigdy nie ustaje.
Die Liebe bleibt und geht niemals verloren.
Am 18.11.2023 um 18.21 Uhr geschah in einem Sekundenbruchteil das Unfassbare… Es hat
uns anschaulich vor Augen geführt, dass alles in unserem Leben flüchtig und vorübergehend
ist. Wenn die Liebe Wunder bewirken könnte, wäre dies nie geschehen. Obwohl Karolina's
Leben in gewisser Weise ein Wunder war - ein Arzt sagte uns einmal, dass man bei Karolina
alle Medizinbücher schließen könne. Man hat ihr von Anfang an keine Chance gegeben, und
doch war sie fast 17 Jahre mit uns, und ich glaube, es waren für sie 17 glückliche Jahre
gewesen. Sie war genau wie auf den Bildern, glücklich und lächelnd, trotz ihrer Krankheit
und all ihrer Einschränkungen. Aber vielleicht gerade deswegen so und nicht anders.
Neugierig auf die Welt, auf Menschen, wissbegierig… Für uns und viele, die ihr begegnet sind - einzigartig. Unverwechselbar. Schon am Anfang, als man die Apparatur abschalten wollte,
haben wir beschlossen, dass Karolina selbst entscheiden sollte, wann sie gehen möchte…
Und jetzt hat sie entschieden. Einfach so, unerwartet … Für uns ist sie aber nie wirklich gegangen: SIE WAR, IST und WIRD IMMER SEIN…